Znowu Swadlern Tallulah 28 9 III Witajcie. Pamietacie zapewne to imie... imie pozostalo, cialo sie pokurczylo... Swadlern - piwnooki muskularny krasnolud wczoraj zaatakowal mnie w Karak varn, bo.. bo bylam sama z ciezkim ekwipunkiem. Latwy kasek. Nie chcialam z nim walczyc, wiec pobieglam do portu, ale on byl caly czas tuz za mna (uzywa tzw. autopogoni) W koncu sie pogubilam i zupelnie nie wiedzialam gdzie jestem... widzialam tylko jak jego topor bolesnie mnie rani... Teraz dziekuje Karnosowi, bo tylko chyba dzieki niemu udalo mi sie cudem zbiec i ukryc na czas zaleczenia sie ran. Pozniej spotkalam go w Nuln. Znow mnie zaatakowal. Ale czekala go niemila niespodzianka, bo ja juz nie bylam sama. Przyjaciele z druzyny wsparli mnie, a Swadlern uciekl jak niepyszny. Pozniej dobral sobie jakichs kumpli i probowal mnie dopac kilkakrotnie. Ci kumple to elf - Acionyx oraz ogr - Foley (mlody dlugowlosy) Cala trojka to bandziory mordujace wszystko i wszystkich napotkanych na drodze. Wiem, ze Swadlern zabil wczoraj naszego brata Evina, podczas kiedy ten byl chwilowo nieprzytomny, a takze probowal zabic elfa imieniem Loreandel. Takich przypadkow jest i bylo o wiele wiecej... Dlatego uwazajcie, prosze, drogie siostry i bracia podczas waszych wedrowek. Pozdrawiam, Tallulah