Niewinnosc... Vern 35 28 III Droga Pani! Na prawde nie nasmiewam sie z Ciebie, ni z Twoich zasad. Nie smialbym. Kiedys rowniez wiezylem, ze zycie zgodnie z tymi zasadami jest mozliwe. Brutalna rzeczywistosc okazala sie nie byc jednak tak piekna, jak ow sen o dobrotliwosci innych, zaufaniu, braku przemocy i "dobrych rozbojnikach", ktorzy daruja zycie i mienie jesli ich o to poprosic. Kiedys w to rowniez wierzylem, droga Pani... Jednak przyklady takich osob jak Dark, Altar czy Fiszo, nauczyly mnie ostroznosci... WIELKIEJ ostroznosci, czasami do przesady. Kiedys bylem wesolym szarookim Elfem, dzis opis smutny szarooki bylby o wiele bardziej adekwatny... Rozumiem Twoja wole nie czynienia zla i szanuje Twoj pacyfizm. Zwaz jednak, ze Twoj potencjalny morderca nie szanuje tych zasad, nie rozumie ich (byc moze nie chce...) i nasmiewa sie z nich. W tym swiecie, chwala niech bedzie Karnosowi, nadal pozostalo wiele istot, ktore pragna powstrzymac Chaos. Przykladem jest Seidhe Emi, ktora rowniez nie tyle utracila wiare w owe piekne idealy, co musiala stawic czola okrotnej rzeczywistosci. Uwierz mi, Pani, uwierzcie Siostry i Bracia - ja nie morduje niewinnych! Nie zabijam dla czystej przyjemnosci zabijania, jak to nasi Mroczni Bracia pojmuja! Jednak zaatakowany, dobywam miecza i bronie sie do ostatniego tchnienia! Nie pozwalam mordowac sie, proszac rzecznie mojego oprawce, aby ten raczyl przestac mnie atakowac. I jeszcze tylko mala uwaga do Emi - Pani, ja na prawde ostrzegalem wczesniej nasza mloda siostre... Vern Thalis Lesne Zludzenie