Ehhh... Vern 36 1 IV Ktos tu nie rozumie sensu sprawy! Zaatakowanie NIE jest rownoznaczne z checia zamordowania - jak to na moim przykladzie widac. Moj Brat zaatakowal mnie rowniez, a jednak NIE zabil, nieprawdaz? A tak na marginesie - w historii naszej Gildii ukochanej jest zapis o wojnie z Krasnoludami Mahakamu w czasach zamierzchlej historii. Pozniej, jak oceniam, musial nastac jednak rozejm, wobec ataku Mrocznych Elfow, ktory zamieniony zostal w pokoj. TRWALY pokoj!!! Pewna Elfka wspominala kiedys w rozmowie ze mna o, rzekomej, nizszosci rasy Krasnoludzkiej wzgledem Elfow. Pomjajac fakt, ze niegodnym Elfki byly te slowa, wynika z nich jasno, ze rasa Elfia jest jakoby rasa wyzsza (???). Moze i starsza i bardziej swiatla, ale napewno NIE jest rasa wyzsza! Niektorzy sposrod tych "nizszych" istot, naprawde okazuja wiecej powagi, szacunku dla zycia i, pewnego rodzaju, nie tyle wyzszosci nad nami, DUMNYMI ELFAMI, co dojrzalosci... Tak, niektorzy moi Krasnoludzcy przyjaciele oraz przyjaciolki wyraznie wyprzedzaja niektore moje Siostry i niektorych Braci w tym wzgledzie... Ale wracajac do sprawy - przypomnijcie mi kto pierwszy zaatakowal? Czyz nie Nohorn, nalezacy do nas, DUMNYCH, WIELKICH, PRZENIESAMOWICIE WSPANIALYCH, SWIATLYCH i SZLACHETNYCH ELFOW LESNYCH? Czy to bylo godne ? Rozwazcie to, prosze, w swoich sercach... Vern Thalis Lesne Zludzenie