Wlasnie mija kolejny cieply,wiosenny dzien. Slonce, ktore od poludnia przygrzewalo dosc mocno, chyli sie teraz ku zachodowi. Las, do tej pory gwarny i zatloczony, staje sie powoli cichy i spokojny. Wlasnie wracalem z kolejnej wyprawy, ktora miala na celu podreperowanie mojego nader skromnego budzetu. Kiedy mijalem kolejne, opustoszale juz sciezki zalwazylem Ja- Piegowata, Rudowlosa Elfke. Juz na pierwszy rzut oka wydala mi sie jakas znajoma. Emanowala spokojem i radoscia. Jej glos niczym najwspanialsza piesn dzialal kojaco na wycienczony organizm, sprawial, ze znikalo nawet najwieksze zmeczenie. Usmiechnela sie i pocalowala mnie witajac serdecznie. Przez chwile pomyslalem, ze to tylko sen, ze to wszystko to wytwor mojego zmeczonego umyslu. Nie....., to nie byl sen. Uswiadomil mi to kolejny jakze realny pocalunek rudowlosej elfki. Rozmawiajac ruszylismy do stolicy elfow Athel-Loren. Na miejscu w jednej z karczm gdzie panowala wspaniala, romantyczna atmosfera zjedlismy kolacje. Wial cieply letni wiatr, slonce, ktorego tylko malutki fragment widoczny byl pomiedzy konarami drzew nie zapomnialo o Lesie Loren. Caly czas przygrzewalo dosc mocno. Nie chcac marnowac reszty tego wspanialego dnia ruszylismy na spacer po lesie. Wokol nie bylo zadnego elfa, tylko dzikie zwierzetai i wspaniale spiewajace ptaki. Polozylismy sie na polance, wokol ogromnych wiekowych drzew. Zaczelismy sie namietnie calowac. To, co zdarzylo sie pozniej, bylo niezapomnianym przezyciem. Wczesnym rankiem, gdy slonce bylo jeszcze nisko nad ziemia, rozstalismy sie niewiedzac, czy kiedykolwiek sie jeszcze spotkamy. Mija kolejny cieply, wiosenny dzien..... Od tamtego dnia, zawsze, gdy wracam do stolicy elfow, wspominam ja, wspaniala piegowata, rudowlosa elfke. Codziennie, gdy mijam miejsce w ktorym ja spotkalem rozgladam sie niespokojnie. Mijaja koleje dni, nie tracac nadzieji wciaz czekam na kolejne nasze spotkanie......Czy jednak ono nastapi ? autor: Linfas Opowiadanie dedykuje mojej serdecznej przyjaciolce, Piegowatej Rudowlosej Elfce