Jak wszyscy wiedza, w najpiekniejszym i najbardziej tajemniczym lesie Loren zyja Lesne elfy. Zamieszkuja w miescie zwanym Athel-Loren ukrytym posrodku puszczy, gdzie niewielu bylo dane przebywac. W ksiazce tej chcialbym opisac jeden z odlamow Lesnych elfow - owianych legeda Tancerzy Wojny. "Yavathol polowala z dala od osady, w ktorej mieszkala jej trupa.Miekko i gibko jak dziki kot skradala sie przez las, a jej oczy sledzily kazdy ruch cieni. Czasami zatrzymywala sie nasluchujac, przykucnieta i gotowa do skoku.Promienie slonca igraly na ostrzu przytroczonego do pasa miecza, a wiatr rozwiewal grzywe ufarbowanych na czerwono wlosow. Nie bylo to zwykle polowanie, poniewaz zwierzyna, ktora tropila byla niejadalna i znacznie bardziej niebezpieczna niz jakikolwiek jelen czy lesny kot.Dzis tropila zwierzoludzi.Niedaleko bylo kilka skazonych Chaosem istot, slyszala nieprzyjemny dzwiek ich barbarzynskiej mowy, niesiony powiewem wiatru. Kiedy podczolgiwala sie blizej, przemknela jej krotka mysl: "Moze powinnam zabrac ze soba mlodego Brightbrancha.Zostal przyjety do trupy i rwie sie do walki.Mialby niezla okazje udowodnic , ze juz stal sie prawdziwym Tancerzem wojny." Pozwolila mysli odplynac - nadszedl czas na koncentracje i piekno walki, a nie problemy zwiazane z przewodzeniem trupie.Wysoko cenila samotne polowania, glownie ze wzgledu na wyzwanie z jakim sie wiazaly - zas czas Brightbrancha jeszcze nadejdzie. Grupa zwierzoludzi klocila sie nad zmasakrowanymi szczatkami jakiegos nieszczesnego lesnego stworzenia.Byli obrzydliwi, pokryci gestym futrem i luskami.Wrzody na ich konczynach ciekly, w paszczach lsnily potezne splywajace krwia kly.Jeden mial spuchnieta glowe wielkiej zaby, inny ostre jak stal szpony i kolczasty ogon.Dla Yavathol byli niewyobrazalnie wstretni - nawet najdziksze lesne stworzenia mialy swe miejsce w naturze i swe prymitywne piekno.Ci byli jedynie wypaczeniami , ktore nalezalo bezlitosnie zabic. Bursztynowe oczy elfki zablysly, gdy ostroznie wyszla z ukrycia i pokazala sie stworom.W reku niedbale trzymala dlugi, zadbany miecz.Zwierzoludzie chrzakneli, przerwali uczte i obrocili sie , by stawic czola.Spomiedzy warg Zabioglowego wyrwl sie ktotki skrzek , a jeden z jego kompanow wysunal z ust macke - na jej koncu mrugalo pojedyncze oko.Obserwowalo tancerke wojny, kiedy Zabioglowy przemowil: - Sssss tylko, ksssst , tylko jeden elfssss ? Wargi zwierzoczleka uniosly sie , odslaniajac zeby. Wygladalo to tak , jakby kawalki surowego miesa zeslizgiwaly sie z marmurowego blatu rzeznickiego stolu.Oczy potwora z ciekawoscia patrzyly na Yavathol.Bez cienia strachu odwzajemnila spojrzenie, a w jej wzroku byla tylko smierc.Pewni zwyciestwa ruszyli do ataku, skrzeczac jakies niezrozumiale przeklenstwa. Kiedy zblizyli sie do elfki, Yavathol naprezyla miesnie i wyskoczyla w powietrze, doskonale wyczuwajac odpowiedni moment.Jej cialo bez wysilku odbilo sie od ziemi i pelnym gracji lukiem poszybowalo nad stworami. Wyladowala za nimi, a jej miecz rozpoczal taniec, zawirowal kregiem blyszczacego srebra.Zabia glowa upadla w kurz, mamroczac ostatnie przeklenstwa.Cialo zwierzoczleka postapilo jeszcze krok do przodu. Purpurowa krew wciaz tryskala silnym strumieniem, gdy zwalilo sie na ziemie.Pozostali zwierzoludzie obrocili sie w strone elfki.Yavathol zadala kilka blyskawicznych kopniec i kolejny potwor runal na ziemie ze zmasakrowanym pyskiem. Tancerka wojny zaczela spiewac.Jej glos wznosil sie i opadal w dziwnej tonacji, cialo hipnotycznie kolysalo sie w sieci dzwiekow . Zwierzoludzie potrzasneli glowami , oglupieni dziwna piesnia i rucham.Kolejny z nich upadl nagle , czysto przeciety bezustannie poruszajaca sie klinga.Na jego twarzy przez chwile malowalo sie bezmierne zdziwienie. Ostatni dwaj , przerazeni szybkoscia i gwaltownoscia wroga, stracili ducha do walki i rzucili sie do ucieczki. Ramie Yavathol zakreslio blyskawiczny ruch. Miecz ze swistem przecial powietrze, promienie slonca blysnely na ostrzu, zatanczyly wstod drzew tysiacem rozrzuconych plamek.Czwarty zwierzoczlek padl na ziemie z roztrzaskana czaczka. Ostatniemu potworowi Yavathol pozwolila uciec - powinien powiedziec swym kompanom kolejna straszna historie o tym zakatku lasu.Czyszczac i polerujac swoj miecz kawalkiem jasnego materialu, elfka powrocila do osiedla. Byla zadowolona z polowania. " Wiekszosc mlodych Lesnych elfow mazy o tym aby w przyszlosci zasilic szeregi owianych legeda Tancerzy Wojny.Sa to elfy ktore zaprzysiegly walke w obronie lasu Loren i elfiej spolecznosci przed nikczemnikami osmielajacymi sie wtargnac na jego teren . Sa to najbardziej dumni sposrod wszystkich elfow.Bycie TW to wielki zaszczyt jak i obowiazek.Ich pasja jest powiekszanie swych tanecznych jak i bojowych umiejetnosci. Sa to zazwyczaj wielcy indywidualisci. Tancerze Wojny sa najbardziej szanowanymi wojownikami sposrod lesnych elfow Starego Swiata. Zyja, by w walce zdobyc slawe, poswiecaja sie osiagnieciu najwyzszych umiejetnosci bojowych. Sa rowniez mistrzami przedstawien i tancow.Swe zadziwiajace wyczyny wykonuja z niezwykla latwoscia i gracja. Ich osiedla znajduja sie w pewnym oddaleniu od glownego elfiego osiedla. Tam w ciszy i spokoju, kontemplujac z natura ksztalca sie na mistrzowskich tancerzy oraz nieustraszonych wojownikow. Teraz kilka slow o bogu wyznawanym przez Tancerzy Wojny ktorego imie brzmi Adamnan-Na-Brioncha (Pan Tanca) Adamnan-na-Brionha odzwierciedla dwa wydawaloby sie przeciwstawne aspekty zycia: radosc tanca i furie usprawiedliwionego zabijania.Pojawia sie jako elf, ktorego lewa strona ciala jest wysmukla i pelna elegancji, a prawa pokryta muskulami poteznego wojownika.Rowniez na jego twarzy sasiaduja grymasy wszechogarniajacego szczescia i gwaltownego gniewu.Tancerze wojny wierza, iz to wlasnie dokonywane przez nich polaczenie wojny i tanca zapewnia ziemska interpretacje kosmicznej manifestacji ich bostwa. Adamnan jest symbolizowany przez flet, trzymany z zacisnietej piesci. Wyznawcy Pana Tanca zwykle przyjmuja jedna z ekstrawaganckich fryzur, charakterystycznych dla Tancerzy Wojny, a dodatkowo musza nosic symbol swego boga badz w postaci naszyjnika, badz pary kolczykow.Wlewym uchu nasza kolczyk, przypominajacy miniaturowy flet, zwykle ze srebra, a w prawym zacisnieta piesc zwykle ze zlota. Formalnosci, wystepujace w wiekszosci religii sa obce duchowi elfow, nie uzywaja oni normalnyh swiatyn.Adamnana-na-Brionhe powinno czcic sie w sercu, a nie wiazac go jedynie z jakims miejscem. Dla wyznawcow Adamnana daty sa niewazne, dlatego jego kult nie okreslil dni swiat.Wazne za to sa dzialania i wydarzenia, dlatego tanczenie,usprawiedliwione zabijanie, szkolenie i przyjmowanie do trupy nowych czlonkow, jesli jest wykonywane w odpowiednim stanie umyslu, uwaza sie za dzialanie swiete.Dla osob, ktore sa zaznajomione z tajemnicami Adamnana, kazde dzialanie , chocby trywialne jest czescia TANCA ZYCIA. Kazde doswiadczenie jest wazne w tym samym stopniu. Przyjaciele i wrogowie: Wyznawcy Adamnana pozostaja w dobrzych stosunkach z osobami, czczacymi pozostalych bogow panteonu lesnych elfow. Sa nastawieni pozytywnie do wyznawcow Dawnej Wiary (druidzi) i Talla (lesny krag) oraz Rhyi. Pozostale kultury ludzkich bogow sa ignorowane, a bogowie krasnoludzcy sa postrzegani z pewna doza rozbawienia. Tradycyjnie wrogie rasy-zwlaszcza goblinoidzi-sa znienawidzone i uwazane za szkodniki, ktore trzeba niszczyz przy kazdej sposobnosci.Kult Adamnana naklada na swych czlonkow nieliczne przykazania:musza utrzymywac sie w sprawnosci fizycznej i nie moga zachowywac sie w sposob zagrazajacy dobru elfiej rasy.Mimo to niektore rzeczy szczegolnie zadawalaja, badz gniewaja Adamnana; sa one zwykle powiazana z przyzwyczajeniami, a nie z dzialaniami roznych osob.Radosne wkroczenie do walki i usprawiedliwiony gniew, walka w dobrej sprawie i elegancja ruchow raduja Pana Tanca. Gniewa go podly mord, niezrecznosc i tchorzostwo. Spisal z wlasnego doswiadczenia i z przekazow ustnych i pisemnych pewien elf, ktory chcialby aby wszyscy poznali zwyczaje elfow calego swiata, nie szukajac przy tym rozglosu. Przepraszam za bledy w pisowni, ale wynika to z tego iz jeszcze nie dokonca opanowalem mowe wspolna. W IMIE WALKI Z WSZECHOBIAWIAJACYM SIE ZLEM!