Napisano: Wt, 28 VII 1998, 11:42:34 Zwierzyc sie musze z nieslychanej przygody, jaka ostatnio mnie spotkala. Wracalem spokojnie z dalekiego Novigradu do rodzinnego Mahakam, gdy zostalem napadniety przez kilku zbojow. Otoczony przez szesciu osilkow pewien juz bylem ze nie tylko mieszek, ale i zycie przyjdzie stracic, ostatkiem sil wiec modlic sie poczalem o ratunek... Wielu przyzywalem bogow, najpierw krasnoludzkich... Zdesperowany, takze i do Sigmara zwrocilem blagania. I wtedy zdarzyl sie cud - poczulem przyplyw niezwyklej energii i ubilem po kolei trzech zloczyncow.. Reszta widzac to pierzchla. Gdy sie to dokonalo oslepilo mnie przerazliwie jasne swiatlo i padlem na kolana slyszac przejmujacy, rozsadzajacy glowe glos: Teraz twe zycie nalezy do mnie...Wstap do mojego zakonu i sluz mi wiernie do konca swych dni... Nie wiem ile czasu lezalem w trawie nieprzytomny. Kiedy sie obudzilem wstawalo juz slonce. Dlatego przybylem tu z niezlomnym postanowieniem poswiecenia sie sluzbie Wielkiemu Sigmarowi Mlotodzierzcy. Pokornie prosze o przyjecie mnie do Zakonu, bym mogl splacic zaciagniety dlug... Hrut Skallagrimson z klanu Yn'snaeth, krasnolud Napisano: Wt, 28 VII 1998, 21:23:39