O przewielebny Ojcze Zakonny, wyslanniku Sigmara, ktorego czyny blask gwiazd opiewa i o ktorym, za dawnych lat, praworzadne elfy, w swych odleglych krainach piesni spiewaly. Slowa me sa zbyt "kulawe" by wyrazic wielkosc Sigmara. Ja, Imber zwracam sie, w poklonie chylac glowe, do Ciebie abys nie odwracal wzroku od prosby mej, gdyz los moj dostatecznie byl okrutny, a kolejny cios moze zepchnac me oblicze w czeluscie "wiecznosci". Rok temu zdazyly sie wydarzenia o ktorych tu napisze - jednak slowa nie odzwierciedlaja mojej tragedii, mojego bolu ... Spokojna wioska, niespodziewany atak, morderstwa, przerazliwy wrzask orkow i dreszcz strachu - trole. Urodzilam sie w Krainie Zgromadzenia w niewinnej wiosce o nazwie "Zielony Zagajnik". Zylismy tam cala rodzina, na ktora skladalo sie dwoje rodzicow, moj starszy brat i mlodsze siostry. W niespelna pol roku po tym, jak starszy brat - Kraven - opuscil wioske aby szukac zarobku w miescie zdazyla sie wielka tragedia. W piekna, gwiazdzista noc, gdy pierwszy z dwoch tkwil juz w swym najwyzszym punkcie, wykradlam sie z domu aby spotkac sie z pewnym czlowiekiem, nieswiadoma tego co nastapi ... Bedac w duzej odleglosci od wioski, jedyne co uslyszalam to bicie dzwonow na alarm dochodzace z oddali. Ruszylam niezwlocznie, lecz wpadlam na szlak patrolu (znienawidzonych) orkow. Gdy juz mrok zamknal moje oczy o orkowie odeszli (myslac, prawdopodobnie, ze smierc zatrzasnela za mna podwoje zycia) - bylam bezpieczna ... ocknelam sie, ruszylam biegiem do "Zielonego Zagajnika", ale jedyne co znalazlam to smierc, pogorzeliska i moich rodzicow ... bez tchu, bez wyrazu, bez zycia! Pisanie tych wersow sprawia mi tyle bolu. Blakajac sie po swiecie, szukajac brata, dotarlam wreszcie do bram miasta Nuln, gdzie slyszalam byl slad po nim i tam tez znalazlam go. Radosc moja jednak nie zastapila bolu wspomnienia tamtej nocy ... dlatego dzis jestem tu, u wrot Zakonu - Tego, ktory wyslannikow chaosu swoimi "obcasami" wgniata w ziemie a sluga swoim zapewnia blogoslawienstwo. Moze tu moje utrapienie przycichnie gdy sily moje wraz z bratem i slugami poteznego Sigmara polacze we wspolnej walce. Potezna jest sila chaosu i aby jej dorownac trzeba sile wielka poruszyc, ku Chwale i Slawie Sigmara! Imber, Osadniczka ... ktorej oczy plona blaskiem nadziei. Napisano: N, 29 XI 1998, 00:58:07