Prosze o przyjecie wiernego Tophera Walecznego(klan Ghantslaor) do bratwy zakonnej. Swa dedyzje motywuje checia sluzby dla zakonu oraz godnego reprezentowania tego Wielkiego Zgromadzenia. Unizony sluga Topher Waleczny. Napisano: Wt, 22 IX 1998, 14:38:08 Witajcie! Jestem czwartym synem Dorkina, syna Beregunda. Ojciec moj (niech Sigmar ma go w swojej opiece) byl kowalem. Praktyki kowalskie w naszej rodzinie podtrzymywane sa od dziada pradziada Dlatego od najmlodszych lat, kiedy tylko mlot uniesc moglismy ojciec uczyl nas tego trudnego, acz szlachetnego fachu. Sposrod moich braci Gratan, najstarszy, najlepiej radzil sobie ze sztuka kucia. I to wlasnie Gratan, a nie ja, mial wyjechac do miasta do znajemego ojcu kowala (ktory zreszta nalezal do cechu) aby tam uczyc sie na mistrza. Po trzech dniach ucztowania (nie zliczyc bek wina gronowego czy mis z pieczonym baranem, przy ktorysmy biesiadowalismy wraz z wioska) Gratan wyruszyl na nauki. W trzy lata po tym wydarzeniu w wiosce nastal okres glodu i nieurodzaju. W polnocnych gorach znalazl sobie siedlisko SMOK! W poszukiwaniu ofiar zapuszczal sie na pobliskie pastwiska. Strach przed utrata dobytku i bliskich paralizowal mieszkancow. Ktos musial temu zaradzic. W ten sposob rozpaczal sie drugi rozdzial w moim zyciu - z prostego syna kowala zostalem przemianowany na bohatera calej wioski. Stalo sie to za sprawa przypadku. Kiedy wybrani przez Rade Wioski udali sie na wyprawe w celi zgladzenia smoka, ja zabralem topor dziadka (ktory wisial na scianie w domu jako chluba naszej rodziny - byl to mistrzowski wyrob dziadka) i ukrylem sie na gorze, niedaleko wawozu. Stad moglem obserwowac bieg wydarzen. Kiedy smok znalazl sie w potrzasku - z jednej strony gory (i ja hihi), z drugiej 32 roslych krasnoludow, wpadlem na pewien pomysl. Przy pomocy toporu zsunalem w dol wawozu ogromny glaz, ktory wywolal lawine kamieni. I kiedy smok mial rzucic sie do ataku chmura glazow powalila go na ziemie. Dzieki temu zostalem okrzykniety bohaterem. Bardzo mi sie to podobalo (bylem mlodym, zapalonym do walki krasnoludem), dlatego po wielu prosbach wreszcie udalo mi sie przekonac ojca. Nie rozstawalem sie juz z toporem dziadka. Podczas wielu przygod spotkalem wielu przyjaciol, ktorzy bardzo mi pomogli i nauczyli mnie, aby w zyciu kierowac sie honorem i nie ustawac w walce ze zlem. Jednym z nich byl pewien Brat Suzebny Zakonu Sigmara Mlotodzierzcy. Opowiadal mi o zadaniach, jakie kazdy Brat Zakonny stawia sobie na pierwszym miejscu, o hierarchii Zakonnej. Zapragnalem tedy z calego krasnoludzkiego serca mego sluzyc Sigmarowi i czcic Go. Dlatego prosze o przyjecie mnie, Tophera Tahrana, jako nowego sluge ku chwale Wielkiemu Sigmarowi. Ufam, ze poczynania moje i mojej rodziny przedstawilem dostatecznie wnikliwie. Oddany sluga Topher Tahran. Napisano: Sr, 28 X 1998, 08:25:49