PODANIE O wielcy mezowie, czlonkowie zakonu poteznego Sigmara Mlotodzierzcy! Uprzejmie i unizenie Was ~? Napisano: Sr, 21 IV 1999, 12:20:39 PODANIE O wielcy mezowie, zakonnicy poteznego Sigmara Mlotodzierzcy! Uprzejmie i unizenie Was prosze o przyjecie mnie, Waszego pokornego slugi we wspaniale szeregi braci zakonnych. Wiem, iz prosba ma jest byc moze zbyt wielka, by ja spelnic, jednakze nosze w swym sercu nadzieje, ze bedzie mi dane dostap tego wielkiego zaszczytu. Bowiem sluzba w zakonie wielkiego Sigmara Mlotodzierzcy, opiekuna Imperium, Ojca naszego, jest czyms, o czym marze w kazdym momencie mego nedznego zywota. Chcialbym poswiecic sie gloszeniu wiary Sigmara i walce z nedznym pomiotem Chaosu, ktory wciaz pograza ziemie Imperium w ciemnosci. Nalezy toczyc boj, gdyz tylko w ten sposob bedziemy w stanie uwolnic sie od istot Ciemnosci. Mam swiadomosc, ze wielkim wojownikiem nie jestem, ale kazdy miecz jest przydatny w wielkiej wojnie. Jeszcze raz powtarzam wiec swa prosbe, o wspaniali bracia zakonni: przyjmijcie mnie w Wasze chwalebne szeregi. Wasz unizony sluga Bernhard Napisano: Sr, 21 IV 1999, 12:34:25 Witajcie, o przeswietni Zakonnicy! Na poczatku chcialbym unizenie podziekowac za pozwolenie mi na kore mego podania, o ktorym w swym zadufaniu myslalem, iz bedzie prawidlowe. Z tego powodu prosze o wybaczenie tego bledu, ktory niniejszym pismem poprawiam. Chociaz jedynie wielki Sigmar raczy wiedziec, czy nie popelnie znow omylki. Rozpoczne, zgodnie z Wasza wola, od mego zyciorysu. To circullum vitae nie bedzie zbyt obszerne, gdyz wiek moj jeszcze mlody. Ufam jednakze, iz dane mi bedzie poswiecic reszte zywota sluzbie ku chwale poteznego Sigmara Mlotodzierzcy. Raczcie wybaczyc, wielebni Bracia Zakonni,powyzsze slowa, ktore ktore byc moze odbierzecie za wyrazy pychy. Wiedziec jednak musicie, iz nie pycha ani duma nie kieruja mymi czynami ni slowami. Ale wysluchajcie mej krotkiej historii zycia. Tam bowiem kryja sie motywy mego obecnego postepowania. Urodzilem sie... coz, Sigmar jedynie wie, gdzie sie urodzilem i kim byli moi rodzice. Wychowal mnie czlowiek o imieniu Ralden. Byl mi jak ojciec. Jego syna, Malcolma, mialem zas za brata - obaj bylismy niemal w tym samym wieku. Gdy nieco podroslismy, Ralden wyjawil nam to, co podejrzewalismy juz wczesniej - ze jest czarodziejem i ze poswiecil zycie zwalczaniu Chaosu. Wiem, iz wiedza zakonu jest ogromna, lecz nie sadze, byscie, o przeswietni bracia, o Raldenie slyszeli, gdyz zwykl on dzialac z ukrycia i zaskoczenia, dzieki czemu ciosy zadawane Ciemnosci byly dotkliwsze. Po kilku latach drogi moje oraz Raldena i Malcolma rozeszly sie. Mag i jego syn dalej prowadzili swa batalie, a ja zas wyjechalem, czego zaluje do dzisiaj. Trafilem do Altdorfu, gdzie, wstyd mi to przyznac, nie prowadzilem chwalebnego zycia. Jednak dzieki pomocy pewnej dziewczyny o imieniu BellaDonna opuscielem zla sciezke. I zylbym dalej w spokoju, gdyby nie nastapily pewne wydarzenia, ktore odmienily me losy. Najpierw w czasie podrozy dylizansem do Nuln Bella zginela w zasadzce zastawionej przez przeklete zwierzolaki. Do dzis nie moge sobie darowac, iz nie pojechalem z nia... Niech Sigmar wezmie w opieke jej ducha... Kilka dni pozniej spadl na mnie drugi cios. Ralden i Malcolm zostali podstepnie zabici przez nekromante znanego jako Zalentros. Wtedy otrzasnalem sie z rozpaczy. Wraz z grupa wiernych przyjaciol odnalazlem tego przekletego potwora i, choc nie obylo sie bez strat, Zalentros zostal zgladzony, a jego prochy rozrzucone na cztery strony swiata. Wowczas uswiadomilem sobie, iz przeznaczeniem mym jest walka z Ciemnoscia. Dlatego zwrocilem sie do Zakonu wspanialego Sigmara z prosba o przyjecie mnie w szeregi braci zakonnych. Dzieki Wam moglbym nauczyc sie, jak skuteczniej niszczyc Chaos, ktory wciaz czeka na sposobnosc do przypuszczenia ataku na Imperium. Wierze, iz wielki Sigmar Mlotodzierzca do tego nie dopusci i wesprze walczacych swym blogoslawienstwem. Ufam rowniez, ze Jego Zakon, ktory niestrudzenie czuwa nad bezpieczenstwem Imperium w swej laskawosci wpusci w swe szeregi Jego unizonego i wiernego sluge, ktorym jest nizej podpisany... Bernhard Napisano: Cz, 6 V 1999, 11:57:58