Dnia 25 pory Blathe Ja Nikadur poddany milosciwie panujacego nam Karla Franza I i gorliwy wyznawca Sigmara skladam swa kandydature na rece Szanownego Grona Zakonnikow Sigmarowych. Juz kiedy pierwszy raz w Swiatyni Sigmarowej sie znalazlem ogarnelo mnie przemozne uczucie checi sluzenia mu i czci oddawania. Jako tez dowiedziawszy sie zaraz o Rycerzach Plonacego Serca tedy serce swe chcialem Wielkiemu Sigmarowi i Zakonnikom oddac. Jak pomyslalem tak zrobilem i podanie swe w kancelaryji zlozylem, lecz teraz wiem, iz godny Bratem Sluzebnym nie moglem byc, gdyz mlody i zupelnie niedoswiadczony bylem, ale ogromna miloscia do Sigmara palajacy. Jakkolwiek i teraz nie wiem czy godnym byc zakonnikiem, ale prosze byscie ma kandydature powaznie potraktowali gdyz zycie me chce Sigmarowi i Zakonowi poswiecic, a bez niego tracic zaczyna sens. Pragne porzucic swe gnusne zycie, zgolic wlosy i szate zgrzebna na znak pokuty przywdziac. Moj zywot nie moze sluzyc jako przyklad prostolinijnosci, gdyz zdarzyly sie cztery niegodne mnie uczynki, za ktore rowniez pokute chce nosic. Tedy pragne by moje ramie sluzylo tylko godnej sprawie i wierze ze Sigmar me ramie przyjmie a ja zycie swe mu poswiece. Zycie me to niekonczaca sie wedrowka pomiedzy zdarzeniami losu. Nie bede opisywal go w nadmiarze gdyz zycie me dopiero sie rozpocznie kiedy Sigmar bedzie mnie blogoslawil. Tedy sierota jestem, a rodzicow mych jak mi przekazano pomioty chaosu bestialsko zamordowaly. To byly skaveny i im zemste swa przede wszystkim poprzysieglem, lecz teraz chce te zemste stlamsic w sobie i spokoj w murach zakonnych odnalezc. Gdyz pokora mi przystoi a nie folgowanie wendecie. Wychowany przez dalsza rodzine, a bardziej przez samego siebie mlodosc swa spedzilemna polowaniach i roznistych uciechach. Kiedy jednak rozmaite stwory chosu obaczylem tedy zrezygnowalem z nich i walce z chaosem sie poswiecilem. Poczawszy od snotlingow przez gobliny, orki i inne pomioty chosu przeszedlem nawet dwie wyprawy na demona. Obydwie w gronie Zakonnikow, ktorych swymi przyjaciolmi zwac moge. Swym orezem sluzylem tedy Valentinowi a poprzez to chyba i Sigmarowi. Chce zycie me odmienic, bo prozne jest tej szczegolnego dopelnienia mego zywota jakie tylko od Sigmara moge otrzymac. Swiat chce przed zalewem chaosu chronic a poprzez walke chwale zakonowi przysparzac. Zakonu nie chce wspierac tylko orezem, ale i piorem chetnie wspomoge biblioteke zakonna i innym zakonnikom tym pomoge. Bedac sierota szukalem bractwa, ktore by mnie przygarnelo i odnalazlem je wsrod puszczy Shekhal a teraz z duma czapke wilczej skory nosze, ale nie to mym powolaniem jest wiec jesli trzeba bedzie to ma matke Puszcze Shekhal opuszcze, aby sie bezgranicznie Sigmarowi oddac. W Wasz rece skladam nie tylko skrawek pergaminu, ale swoj los tedy zwazcie na glebie mych slow i uczyncie co za stosowne chwale Sigmara. Doswiadczywszy juz dosc radosci swiata podanie na Wasze rece zlozyl - Nikadur, mieszkaniec Shekhal. PS. Nie wiem czy poprzednie me podanie dotarlo -> swiat czarodzieji bywa okrutny. Napisano: Sr, 2 VI 1999, 11:30:02