HISTORIA RODU DIMENAU, TAKO ZE I ZAMKU DIMENAU, przez kronikarza MILOSCIWIE NAM PANUJACEJ ELEKTORKI spisana I rzecza legendy, jako ze Sigmar Heldenhammer, co w jezyku starozytnym Mlotodzierzca znaczylo, synem Krola jednego z plemion byl. I w dziecinstwie swoim juz sie potega wyroznial, jako sila, tak i rozumem. Jakoze mlody byl i chwaly wielkiej zadny, czesto Sigmar wyruszal na wyprawy, niewielka liczbe wojownikow ze soba biorac. W wyprawach tych towarzyszyl mu druh go, Dimen, ktory z Sigmarem w jeden dzien sie urodzil, a matka jego nianka krolewicza byla, bratem przybranym Sigmarowi byl wiec. Wszyscysmy wiemy, jak to Sigmar narody zlaczyl i jak Imperium powstalo, ktore to do dni dzisiejszych w potedze i chwale istnieje. Ja zas pragne historie owego Dimena opowiedziec, druha Sigmara, ktory go we wszystkim popieral i pomoca sluzyl. Wojownikiem wielkim byl Dimen i medrcem, choc Sigmarowi dorownac nie mogl. U kogos duchem malego i czleka niegodnego sytuacja taka czarne mysle wywolac moglaby, lecz Dimen takowym nie byl. Podziwial on brata swego przybranego, i zawsze przed nim ustepowal, skromnosc swoja okazujac. Takze i Sigmar brata swego za najlepszego druha uwazal, i na madrosci i sile jego nie raz w sprawach roznych polegal. Kiedy zas Sigmar Imperatorem zostal, Dimen doradca jego byl, doradca madrym i sprawiedliwym, a nade wszystko sobie dobro Imperium ceniacym. I dostrzeg to Sigmar, i na ostatnia swoja wyprawe jako smiertelny wyruszajac, nagrodzil hojnie Dimena, tytul hrabiego mu nadajac, wlosciami obdarowujac, i przerozne zaszczyty mu czyniac. W skromnosci swej Dimen zrzec sie tych zaszczytow chcial, lecz wlasnie ozenek jego sie odbyl, i o zalozeniu rodu myslec poczal. Wyruszyl Sigmar sam w ostatnia wyprawe, Dimenowi isc we slady swe zabraniajac. Kiedy do dworu wiesci dotarly, ze zaginal Sigmar, moznowladcy rozni zaczeli intrygi knuc, zeby blizej Tronu byc. Dimen zas, mimo ze powazaniem ogromnym sie cieszyl, i o Tron ubiegac sie mogl nawet, w intrygach tych nie uczestniczyl, sluzbe swoja wierna ofiarowujac Imperium najpierw, Imperatorowi po nim. W czasie owym urodzil sie Dimenowi syn i dziedzic. Na czesc brata swego nazwal Dimen dziecko Sigmarem, poczatek tradycji dlugiej dajac, w tradycji to ktorej kazdy pierworodny w rodzie Dimenau Sigmar wlasnie sie nazywal. Majac rod swoj, poczal Dimen o zamku myslec, a i zalozyl owy lat kilka pozniej. Opuscmy zatem Dimena na lata te, w ktorych zamek gotow nie byl, i powrocmy, gdy ow skonczony zostal. Dlugo to trwalo, bowiem kilkanascie lat, lecz powstal zamek kamienny, pieknem i potega wiekszosc innych przewyzszajac, moze Palac Imperatorski wylaczajac. Kiedy dowiedzial sie Dimen, ze brat jego nie zginal, lecz niesmertelnym zostal, rozradowal sie mocno i kaplice w zamku wybudowal. Powstala tak druga tradycja rodu Dimenau: do Sigmara modly swe wznosili, i Sigmar byl Bogiem dla nich. Mial Dimen jeszcze synow dwoch i corki dwie, co Sigrod i Sigdar, Sigmunda i Sigfrieda sie nazywaly. Lat swoich zmierzch w zamku przeczekal, i w chwale wielkiej, ponad stu lat dozywszy, tamze umarl. Dziedzic jego wladanie objal, i ojca imie nie zszagral, tak samo poteznym bedac. Takowy jest historii tej poczatek, i dalej ciagnac to moznaby, lecz w innych opowiesciach losy dalsze rodu Dimenau ukaze, o wielkich i maluczkich opowiem, o zdradzie i wiernosci, o hanbie i chwale, niech pioro moje Sigmar prowadzi. Emil von Grautz, kronikarz JASNIE PANI ELEKTORKI