WZROK - legenda znaleziona na starym pergaminie O Wladco! Juz nie moge sie doczekac chwili, gdy wreszcie nadejdzie Czas Spelnienia dla mojego z dawna upragnionego marzenia. Bede WIDZIAL. To slowo brzmi... wprost niewyobrazalnie pieknie. Pieknie dla kogos, kto jak ja nie wie co to znaczy. Niedlugo będzie 66 lat odkad zyje w kompletnej ciemnosci i pustce. 66 lat od dnia mych narodzin. Wlasciwie od tej chwili zyje tylko po to, by WIDZIEC. Juz jutro zobaczę pierwsze w moim zyciu promienie slonca, pierwsze kolory, twarze ludzi, caly otaczajacy nas swiat! Po latach badan obralem jedyną sluszna droge. Znalazlem sekte zyjaca w podziemiach naszego starego miasta. Nie zwrocila by ona mojej uwagi, gdyby nie to co, rzekomo mala do zaoferowania. Brzmialo to wielce nieprawdopodobnie, lecz bylem juz na tyle zdesperowany, ze czepialem sie kazdej, chocby niklej szansy. Mowili o nich natomiast, iz ich Wladca A' Thung potrafi w zamian za dluga i pelna wyrzeczen sluzbe spelnic jedyne, najbardziej upragnione zyczenie przed przystapieniem do Ostatniego Kregu. Nie mialem mozliwosci rozmowy z ktorymkolwiek z tych, ktorzy tego dokonali, gdyz ich istnienia sa trzymane w najglebszej tajemnicy. To bylo ponad 40 lat temu. I nikt oprocz mnie i mi podobnych nie wie, co musialem przejsc by dozyc dnia dzisiejszego. Bylem torturowany, bity, doznawalem najwiekszych upokorzen. Najdrobniejszy szelest mogl byc dla mnie niebezpieczny. Musialem sie wyrzec calego zycia, wiedzialem, ze nie bede juz chodzil nigdy po powierzchni ziemi. Gdyby nie jedno slowo, ktore krazylo mi wsciekle po glowie przez caly ten czas, nie dozylbym chwili dzisiejszej. WZROK. Ciii... Slysze zblizajace sie kroki. Najwyzszy kaplan zgodnie z protokolem zaprowadzi mnie do sali Ostatecznego Spelnienia. Tam, po krotkiej inicjacji juz jako w pelni sprawny czlowiek przejde do ostatniego kregu. A tam! ...Nie wiem... nie wiem... Tak, to on. Prowadzi mnie przez znajome korytarze. Dzis droga wydaje mi się niewyobrazalnie dluga, lecz w koncu dochodzimy. Wyczuwam obecnosc wielu ludzi, a mimo to panuje idealna cisza. Wreszcie kaplan zaczyna. Mowi cos w prastarym jezyku. Wciaz go pospieszam w myslach. Nagle jest. Cisza! Czuje, ze wszystkie oczy sa zwrocone na mnie. Jedyne co mam teraz zrobic, to podazyc w strone drzwi prowadzacych do Ostatniego Kregu. Idac w tym kierunku ledwo panuje nad soba. Chcialbym pobiec, miec to juz za soba, WIDZIEC... Drzwi zatrzasnely sie za mna. Cisza. Powoli, bardzo powoli pojawiaja sie dziwne plamy przed moimi oczami. Nagle slychac jakis szmer. Staje nieruchomo, jednak dzwiek sie nie powtarza. Widze juz coraz wiecej. Znajduje sie w olbrzymiej sali, swiatlo pada chyba z gory. Oprocz zamknietych drzwi, w scianach znajduje sie niezliczona ilosc otworow. Na srodku sali, w podlodze widac cos w rodzaju studni, tylko duzo wiekszej od przecietnych. W powietrzu unosi sie dziwny, lekko slodkawy zapach. Dzwiek powtarza sie. Nie zwracam na niego jednak wiekszej uwagi, gdyz moje szczescie rosnie z kazda chwila. Padam na podloge i wolam: -O Panie! Nie oszukales mnie, powiedz mi teraz co moge zrobic dla ciebie! Spod sufitu slysze głos najwyzszego kaplana: -Stoj spokojnie. Zaraz sie dowiesz. Podnosze glowe, powoli wstaje, zachowujac milczenie. Nagle w jednym z otworow w scianie cos sie pojawia. Potem w kolejnym, i w jeszcze jednym. Po chwili widac macki wydobywajace sie ze wszystkich dziur. Moje cialo kompletnie zesztywnialo ze strachu, wiem tylko, ze ten widok cos mi przypomina. Po pewnym czasie jestem calkowicie omotany przez macki. Probuje krzyczec, lecz gardlo mam kompletnie scisniete. Z moich ust nie wydobywa sie najmniejszy dzwiek. Nagle moje stopy unosza sie z podlogi, i zostaje przeniesiony nad studnie. Teraz juz wiem, czemu nikt nic nie wie o kaplanach z Ostatniego Kregu. Wiem tez, co mi ten widok przypomina. Moj opiekun przeczytal mi kiedys legendę o jakims starym rytuale, najwiekszej ofierze. Pierwsza, i ostatnia rzeczą w zyciu ktora widze bardzo wyraznie, jest Wladca A' Thung.