Projekt ludzkiej rasowki. Rasowka jeszcze nie ma nazwy. Klub szlachecki troche bez sensu, to wymyslona przez Grizwalta robocza nazwa. Gildia ta ma byc namiastka systemu feudalnego. Orginal pomyslu stworzyl Grizwalt ( patrz ~arkadia/log/ideas ), Silvy postanowil z tego zrobic rasowke. Podzial gildii: Gidlia dzieli sie ( jak krasnoludzkie klany ) na rodziny. Pojecie rodzina moze byc rozumiane na kilka sposobow. Najwyzsza wladza, powyzej ktorej jest juz tylko Imperator ( czyli w tym wypadku ja ) jest Hrabia. Hrabia reprezentuje powiedzmy Rod, duza, i niekoniecznie spojna grupe. Bezposrednimi wasalami Hrabiego sa Baronowie. Sa oni glowami wlasciwych rodzin, skladajacych sie z "sirow", czyli zwyklej szlachty. System przyjmowania jest prosty. Tytuly kupuje sie u wyzszych ranga, przy czym lancuch konczy sie na Imperatorze, a dla graczy zaczyna na Hrabim. Hrabia kupuje tytul, kiedy potrzebuje. Jesli jest to tytul baronowski, kosztuje odpowiednio wiecej, niz zwykly tytul szlachecki. Jesli jest to tytul szlachecki, Hrabia nie moze z niego zrobic bezposrednio uzytku, moze go tylko przekazac, albo odsprzedac Baronowi. To juz jego prywatna sprawa. Po prostu ma komende przekazywania... Baron tytul moze dac jakiemus graczowi, ktory staje sie w ten sposob czlonkiem jego rodziny. Jesli Hrabia kupil tytul baronowski, moze nim "obdarowac" ( oczywiscie nie za darmo ;) ) jakiegos szlachcica, ktory staje sie w ten sposob baronem, glowa nowej rodziny i wasalem Hrabiego. Tytul Hrabiego kupuje sie bezposrednio od wizow, po przedstawienia podania z uzasadnieniem, jaka role nowa rodzina miala by pelnic, do czego jest potrzebna etc... Wladze w gildii pelnia: Baron rzadzi swoja rodzina. Moze kogokolwiek z niej wykluczyc, ale osoba ta zachowuje tytul, emoty i skille do kiedy chce, tzn: dopoki nie postanowi gdzies indziej wstapic. Rada Baronow wiekszoscia glosow ( musi byc w tym glos Hrabiego ) moze wykluczyc okreslonego Barona, czyli cala jego rodzine, z Rodu. Rodzina wtedy traci prawo wstepu do lokacji gildii, treningow etc, ale zostaja jej tytuly, i nie decayuja skille ( oczywiscie podatek bula ) Zachowuja tez ewentualne specjale. Rada Hrabich moze zrobic to samo z Rodem, ale musza istniec do tego wyrazne przeslanki, ze rod dziala na niekorzysc Imperium, wspolpracuje z Chaosem itp. Slowem, wizowie maja prawo Veta. Hrabia moze wywalic z Rodu Barona, a na jego miejsce wybrac kogos z jego rodziny. Baron zachowuje wtedy tytul i skille, ale traci wplyw... Mozna zmienic rodzine/rod, jesli tylko inny Baron/Hrabia bedzie sklonny sprzedac tytul. Nie traci sie wtedy skilli, poziomu ani niczego, tylko pieniadze. Oczywiscie, Hrabowie moga brac marze od tytulow... Zasady wolnego rynku... Bedzie ich co najmniej trzech, nie bedzie wiec problemu z monopolem. Mozna wprowadzic tez pojedynki, ktore jak sie przegra z nizszym ranga, to sie zamienia miejscami... Ale nie podoba mi sie ten pomysl, pieniadze powinny byc wazniejsze niz sila. Ciekawym pomyslem bylo by ( jak u kupcow ) sciaganie podatku od kolejnych poziomow. Z tym, ze: Hrabiowie byli by zobowiazani placic Imperium od liczby Baronow. Albo stala sume, zeby sie oplacalo miec duzo baronow. Baronowie placa Hrabiemu. Sirowie Baronom. Calosc powinna byc uczciwa, tzn: Hrabia sciaga od Baronow, bo chce wyjsc na 0, ale nie przegina. Podobnie baronowie. Oczywiscie, nie mozna wykluczyc naturalnych w sredniowieczu naduzyc. Podobnie Baronowie, musza zaplacic Hrabiemu, ale nie chca byc na -, wiec sciagaja od Sirow... Sirowie, eh, smutny jest los najnizszych ranga... ;) Mozna by im bylo dac jakies daniny symbolizujace oplaty chlopow... Ale tak mi sie to podoba... Oczywiscie, roczna ( 12 dniowa ) oplata byla by bardzo niska, np: 1/10, albo 1/100 ceny tytulu. Gildia trenowala by niewielkie wysokosci ograniczonej ilosci skilli. Jesli wolno, to miecze na maxa ( znaczy sie najwyzej jak wolno, czyli 50 ). Tak samo uniki ( mysle 50 ). Oprocz tego jezyki ( wysoko ). Jezdziectwo, ale dopiero jak otworza konie. Szacowanie ( niewysoko ). Wysoko ( w miare ) lowiectwo i tropienie. I ochlapy spostrzegawczosci, plywania, wspinaczki... Takie hobbistyczne i snobistyczne. Bo reszta jest dla nich zbyt specjalistyczna ( zielarstwo, alchemia... ) Zadnych specjali. Przynajmniej nic nie potrafie wymyslec, co by bylo roleplayowe i nie mocne, a takie powinny byc ich specjale. Emoty glownie honorowe: uklony, poklony, usmiechy, spojrzenia, parady przed walka... wszystko w dwoch wersjach: hardej i pokornej. Tzn: emote patrzy z szacunkiem. emote patrzy z pogarda. Do wyboru ( do lepszych z szacunkiem, do gorszych z pogarda ;) Background: Mamy w Imperium stara szlachte, ale ze pekunia nie omlet a pieniadz nie smierdzi, wiec elektorka sprzedaje tytuly szlacheckie za okragle sumki. Proces stary jak swiat, skads sie przeciez musiala wziac pierwsza szlachta. A ze bycie szlachta to zupelnie inny swiat, wiec chetnych nie brakuje i interes kwitnie. Teraz rowniez podroznicy moga sie zalapac. Oczywiscie nazywa sie to : odszukiwaniem starych dokumentow, swiadczacych o blekitnej krwi chetnego. Odszukanie takich dokumentow kosztuje, dlatego przy wejsciu trzeba sie oplacic. Jesli ktos juz jest uznanym szlachcicem, to moze nawet "odszukac" dokumenty wskazujace na jego baronowski tytul. Ale tu juz musi byc dobra wola urzednikow, hrabiego, Elektorki... I pelna kiesa. Gildia miala byc lokacje gdzies w Nuln. Albo tuz pod Nuln maly dworek... Tam byla by salka treningowa, sala "tronowa", czyli jadalnia. Bawialnia, do ktorej by sie wchodzilo "od razu po wstaniu", czyli z komentarzem "wychodzisz z sypialni" zaczynalo gre. Zbrojownie ( magazyn ), zeby sie nie walaly bronie po sypialni... Mysle, ze dworek w Nuln by sie nadal... Gdzies przy jakiejs slepej uliczce, najlepiej w zachodniej czesci ( blizej w wazne miejsca :) ) Przedmiotem gildiowym bylby moze jakis pas... Ale to sie bedzie gryzlo z ( w przyszlosci ) rycerzami pasowanymi. Moze amulet? Albo po chamsku pierscien. O! Najlepszym pomyslem byla by dla baronow pieczec rodowa, z symbolem rodu. A szlachta miala by wiazane na piersi emblematy ( wiecie, jak sie oglada rcyerzy to mieli na piersciach zawsze jakies swoje smybole... przeciez tego nie szyli, tylko sobie wiazali albo przypinali ) W dworku bedzie malarz, ktory na zbrojach i tarczach malowac bedzie symbol rodowy.