Projekt ludzkiej rasowki. Rasowka jeszcze nie ma nazwy. Klub szlachecki troche bez sensu, to wymyslona przez Grizwalta robocza nazwa. Gildia ta ma byc namiastka systemu feudalnego. Orginal pomyslu stworzyl Grizwalt ( patrz ~arkadia/log/ideas ), Silvy postanowil z tego zrobic rasowke. Gildia ta daje graczom tytuly szlacheckie. Najwyzszym dosgtepnym tytulem bedzie hrabia, moze npc, a moze nie. Nastepni beda baronowie. Kazdy z nich bedzie szefowal jednej rodzinie. Znaczy sie swojej. Baron bedzie mial swoje nazwisko rodowe ( von Stadt np. ) i kazdy wstepujacy do jego rodziny bedzie dostawal to nazwisko. Potem bedzie mogl wykupic wlasne, ale za _bardzo_ duza sume ( musi zakupic dobra rodowe, sklonic urzednikow to zalatwienia sprawy, Elektorke nastawic przychylnie itd... A wszystko kosztuje ). Wykupujac wlasne nazwisko, staje sie automatycznie baronem. Kazdy baron zobowiazany jest do placenia regularnej, duzej oplaty hrabiemu. Hrabia zobowiazany jest do placenia odpowiednio wiekszej elektorce. ( chyba ze to npc). Baron z koleji ma obowiazek sciagnac oplate od swoich wasali. Jesli Baron nie chce, moze nie sciagac. Ale sam zaplacic musi. Gildia trenowala by niewielkie wysokosci ograniczonej ilosci skilli. Jesli wolno, to miecze na maxa ( znaczy sie najwyzej jak wolno ). Tak samo uniki. Oprocz tego jezyki. Jezdziectwo, ale dopiero jak otworza konie. Szacowanie. Wysoko ( w miare ) lowiectwo i tropienie. I ochlapy spostrzegawczosci, plywania, wspinaczki... Takie hobbistyczne i snobistyczne. Bo reszta jest dla nich zbyt specjalistyczna ( zielarstwo, alchemia... ) Zadnych specjali. Emoty glownie honorowe: uklony, poklony, usmiechy, spojrzenia, parady przed walka... wszystko w dwoch wersjach: hardej i pokornej. Tzn: emote patrzy z szacunkiem. emote patrzy z pogarda. Do wyboru ( do lepszych z szacunkiem, do gorszych z pogarda ;) Background: Mamy w Imperium stara szlachte, ale ze pekunia nie omlet a pieniadz nie smierdzi, wiec elektorka sprzedaje tytuly szlacheckie za okragle sumki. Proces stary jak swiat, skads sie przeciez musiala wziac pierwsza szlachta. A ze bycie szlachta to zupelnie inny swiat, wiec chetnych nie brakuje i interes kwitnie. Teraz rowniez podroznicy moga sie zalapac. Oczywiscie nazywa sie to : odszukiwaniem starych dokumentow, swiadczacych o blekitnej krwi chetnego. Odszukanie takich dokumentow kosztuje, dlatego przy wejsciu trzeba sie oplacic. Jesli ktos juz jest uznanym szlachcicem, to moze nawet "odszukac" dokumenty wskazujace na jego baronowski tytul. Ale tu juz musi byc dobra wola urzednikow, hrabiego, Elektorki... I pelna kiesa. Gildia miala byc lokacje gdzies w Nuln. Albo tuz pod Nuln maly dworek... Tam byla by salka treningowa, sala "tronowa", czyli jadalnia. Bawialnia, do ktorej by sie wchodzilo "od razu po wstaniu", czyli z komentarzem "wychodzisz z sypialni" zaczynalo gre. Zbrojownie ( magazyn ), zeby sie nie walaly bronie po sypialni... Mysle, ze dworek w Nuln by sie nadal... Gdzies przy jakiejs slepej uliczce, najlepiej w zachodniej czesci ( blizej w wazne miejsca :) ) Struktura: Zakladam, ze hrabia to gracz. Jesli npc, to problem przechodzi na wizow. Hrabia ma zarzad nad wszystkimi rodami. Jest to system feudalny, wiec zadnej demokracji. Zarzad hrabiego polega na tym, ze moze rod "wyrzucic", czyli niejako wyjac spod prawa. Taki rod traci mozliwosc rozmnazania (przyjmowania nowych czlonkow), wstep do dworku ( i mozliwosc spania, trenowania) zachowuje jednak tytuly i nazwiska. Jesli baronowie wiekszoscia glosow uchwala wotum nieufnosci do hrabiego i jeden ze szlachcicow wyzwie go na pojedynek, to w razie przegranej hrabia traci wszystko ( wywalony z gildi ) a jego tytul przejmuje baron, suweren zwyciezcy. ( uroki systemu feudalnego ). Walka toczy sie "na smierc, nie na niewole", czyli normalnie, a nie na arenie. Baron moze "wydziedziczyc" dowolnego wasala, traci on wtedy prawo wstepu do dworku, ale zachowuje tytuly/emoty. Wasal moze wyzwac na pojedynek barona, jesli wygra zamieniaja sie miejscami. Baron moze wyzwac na pojedynek hrabiego, jw. Normalny szlachcic moze wyzwac hrabiego tylko decyzja rady baronow. Tytuly szlacheckie sprzedaje baron ( do swojej rodziny ). Dostaje za to kase od chetnego, ale sam musi placic w zaleznosci od wielkosci rodziny hrabiemu. Oplaty za ustalone minimalne, tzn np: ( cena orientacyjna, nie znam sie ) mirthila od czlonka rodziny rocznie. Ale baron moze pod grozba wydziedziczenia zadac wiecej, podobnie hrabia. Baron zobowiazany jest placic hrabiemu, niezaleznie, czy zdobyl pieniadze od wasali czy nie. Hrabia placi Elektorce od liczby baronow. ( albo liczby szlachty ogolem. ) Przedmiotem gildiowym bylby moze jakis pas... Ale to sie bedzie gryzlo z ( w przyszlosci ) rycerzami pasowanymi. Moze amulet? Albo po chamsku pierscien. O! Najlepszym pomyslem byla by dla baronow pieczec rodowa, z symbolem rodu. A szlachta miala by wiazane na piersi emblematy ( wiecie, jak sie oglada rcyerzy to mieli na piersciach zawsze jakies swoje smybole... przeciez tego nie szyli, tylko sobie wiazali albo przypinali ) W dworku bedzie malarz, ktory na zbrojach i tarczach malowac bedzie symbol rodowy.