Wypisze wszystkie zmiany, ktore wydaly mi sie sluszne, nie tylko wynikajace z porzucenia koncepcji najemnictwa. Przyjmowane rasy - poczatkowo odrzucano halflingi i krasnoludy. Podstawa byla niemoznosc walki dwurecznymi mieczami. W takiej sytuacji musielibysmy dla hobbitow osobne gildie robic... Wydaje mi sie, ze duzym naciagnieciem nie bedzie przyjmowanie wszystkich ras, a o to przeciez chodzi. Porzucenie wszystkich naciskow na elitarnosc gildii, ktorej przeciez mialo nie byc. W opisie Vaktotha pojawiaja sie co rusz stwierdzenia: doborowa jednostka najemna, skladajaca sie z samych roslych mezczyzn, o niepospolitej sile, wytrzymalosci i olbrzymiej odwadze, kwiat gwardii miejskiej... Oczywiscie na techniczna strone to nie ma wplywu, ale pojawia sie niekonsekwencja w charakterze. Zmiana charkteru gildii pozwala na zaakceptowanie silnych zwiazkow zolnierzy ( miecznikow ) z lokalizacja gildii. W przypadku najemnikow bylo by to absurdalne. Zrezygnowalem z pragmatycznej strony ich moralnosci. Nie kieruja sie juz zadza zysku, pieniadza. Tym zajmuja sie dowodcy. Szeregowi czlonkowie poswiecaja sie "lojalnosci az do bolu" i "silnemu poczuciu obowiazku". Troszke zmniejszylem "profesjonalizm" gildii - pierwotny opis przewidywal calkowity brak norm moralnych i etycznych. Lupic mieli kogo popadnie, byle ktos za to placil. Teraz maja to byc mniej rozbojnicy. Charakter maja miec neutralny ( przedtem najwyrazniej chaotyczny ), nie rozrozniac dobra i zla, ale rozrozniac prawo i chaos. Maja to tez byc niepakerzy (gildia ma byc dosyc nieelitarna, czyli jej czlonkowie beda sie plasowac raczej ponizej niz powyzej sredniej graczy ). Dlatego juz nie uwazaja sie za najlepszych pod sloncem i nie lekcewaza przeciwnikow, choc ciagle wazny dla nich jest prestiz profesjonalisty. Tzn: szanuja lepszych od siebie wojownikow, ale cywilow traktuja z odrobina pogardy... jak to zolnierze. Zmienilem troche hierarchie: ogolnie wyglada to tak: kapitan, porucznicy tworzacy sztab. Wladze ma teoretycznie kapitan, ale kodowo wiekszosc decyzji podejmuje sztab. Szeregowi przyporzadkowani sa porucznikowi, ktory ich przyjal, moze on ich wyrzucic. Wladze te ma takze sztab. U Vaktotha wygladalo to dosyc podobnie, tylko struktura byla luzniejsza ( mniej wojskowa ). Rozbudowalem system opuszczania gildii: mozna zostac wywalonym, popelnic samobojstwo ( tzn: odejsc samemu ), odejsc polubownie i odejsc honorowo. Od sposobu zalezy kodowo strata doswiadczenia i oprocz tego przyszly stosunek gildii do exczlonka. Odznaczenie za wojne z GILDIA zmienilem na odznaczenie za pomoc GILDII - wynika to ze zmiany statusu gildii z najemnickiego na ochroniarski. Juz nie wlczymy z gildiami na zlecenie, tylko ochraniamy ich tereny. Szczegoly w opisie. Po odrzuceniu elementow najemnickich kodeks Vaktotha pasuje idealnie ( Alvin mial dwa zastrzezenia, odsylam do opisu ). Skille mniej najemnickie ( oceny duzo nizej ), bardziej bojowe - wszelkie typy, ale niewysoko. Zadania: Automatyczne do gruntownego obgadania - rozmawialem z Tanisem, myslimy nad zwiekszeniem ilosci eventow typu ataki skavenow, goblinow, watah wilkow etc w Imperium ( np: wilki zima wedruja w poszukiwaniu pozywienia z g. Szarych do Loren ;), snotlingi urzadzaja wypad na Kreutz, gobliny atakuja przelecz czarnego ognia... ). Zadania te mozna by pogrupowac wg trudnosci i przydzielic zolnierzom. Musieli by np: zadbac, zeby przez jakis czas zaden skaven nie przeszedl przez jakas granice... albo zaden wilk nie wszedl do Loren ( z wilkami moze tez byc nieautomatyczny - patrz niej ). Nagroda bylo by doswiadczenie, nie pieniadze, dzielone automatycznie miedzy druzyne wypelniajaca zadanie, ewentualnie z procentem dla dowodcow ( kapitana - facet w koncu nie ma walczyc, tylko dowodzic, ale zaplate otrzymywac powinien ). Zadania nieautomatyczne ograniczyc by sie mialy do chronienia - terenu, badz konkretnych osob ( nie calych gildii ). Wiaze sie to raz z porzuceniem najemnictwa, ktore zakladac musialo wynajmowanie ofensywne ( byl to jeden z powodow porzucenia go ), dwa ze straszna pkillerstwogennoscia takich zlecen ( konsekwencja _musialy_ by byc wojny miedzy najemnikami a gildiami-ofiarami, a maja to byc profesjonalisci, ktorzy walcza za pieniadze a nie dla walczenia ), trzy wreszcie z niemozliwoscia dokladnego zbalansowania, badz nawet sensownego ustalenia warunkow takich zlecen. Napakowani najemnicy strzec by musieli leszczy z rasowek, etc. Tymczasem zlecenia ochroniarskie sa proste do opisania, wygodne do wykonywania, latwe do sprawdzenia i calkowicie bezpieczne z punktu widzenia rownowagi. Korzystajac z gotowych przykladow, Elfy zamiast wynajmowac najemnikow do walki z ogrami, zaplacily by ochroniarzom za pilnowanie porzadku w Athel-Loren. Zolnierze ustalili by wtedy patrole, ktore 24h na dobe patrolowaly by teren miasta, pilnujac porzadku. Wynajac mozna by ich bylo rowniez do ochrony konkretnej osoby, np: szefa gildii. Tutaj wraca pomysl z wilkami, Elfy mogly by rowniez placic ochroniazom za pilnowanie Loren przed watahami, ktore urudnialy by podrozowanie leszczom, ktorych w Lelfach pelno. UWAGA: w przykladach podaje elfow, co wcale nie oznacza, ze beda to jedyni odbiorcy uslug najemnikow. Po prostu ich sytuacje znam najlepiej, a oprocz tego jest to najwieksza i najslabsza chyba ( biorac pod uwage srednia statow ) gildia na Arkadii.