Czujesz sie dziwnie... cos, jakby zimny, ale lekki wiatr przewiewa cale twoje cialo. Wzdrygasz sie, i nagle z ciemnosci wokol ciebie wynurza sie las, ktory pamietasz... az za dobrze. 7 Pel[en/na] troski o los tej jedynej, i obaw o wlasne ... chyba zycie, rozgladasz sie wokol... i zamierasz. 6 Ponury las, pelen ciemnego zycia i duszacej mgly wyglada... inaczej. Lesne runo rosnie bujnie, gesty mech pokrywa upadle drzewa. Drzewa, ktore byly tak wrogie, teraz rozkladaja sie, karmiac lesne kwiecie, grzyby, i zdrowe drzewa. I choc szara mgla wciaz wije sie ospale wsrod listowia krzakow, od gory las zalany jest powodzia letniego slonca, w ktorym wszytko mieni sie tysiacem odcieni zieleni i zycia. 14 Usmiechajac sie, podchodzisz do strzelistego buku u podnoza ktorego rosnie olsniewajaco piekny storczyk. Wyciagasz reke, chcac dotknac delikatnych jak zabarwiony zlotem snieg platkow... 7 ... I twoja reka przechodzi na wylot przez kwiat! 3 Zdumion[y/a], probujesz jeszcze raz... I na twoich oczach dlon zanurza sie w korze buku. Twoje serca zamiera. Czujesz, jak narastajace przerazenie zalewa ci umysl. 6 Cos szelesci w krzakach za toba. Szybk[i/a] jak mysl odwracasz sie, i dostrzegasz jak maly dudek wylatuje z zarosli, prosto na ciebie. Otwierasz usta, starajac sie uchylic przed, jak ci sie wydaje, nieostroznym ptaszkiem dokladnie w momencie, w ktorym on przelatuje przez ciebie! Wzdrygasz sie. 8 "Pani? Pani?!" Wolasz, majac nadzieje ze ona wyjasni ci co sie z toba dzieje. Ruszasz naprzod, dopiero po chwili orientujac sie, ze twoje stopy poruszaja sie jakies piec palcow nad powierzchnia mchu... wygladaja przy tym jakos blado. W kazdym badz razie widzisz przez nie duzego chrabaszcza gramolacego sie po lisciu. Przelykasz sline. 11 "Pani?" wolasz ponownie, lecz odpowiadaja ci jedynie odglosy zyjacego lasu. Ruszasz przed siebie, gdy nagle z boku uderza cie podmuch wiatru! Czujesz, jak rzuca toba w prawo, uderzajac o drzewo. Starasz sie go zlapac, ale przechodzisz przez nie na wylot! Rownie niespodziewanie jak sie pojawil, podmuch znika, pozostawiajac sie lekko wstrzasniet[ego/a], i coraz bardziej przerazon[ego/a]. 14 "Pani!!" Krzyczysz, rzucajac sie do przodu przez zarosla i kolce, przenikajac kolanami przez pniaki, a stopami przez kretowiska. Kilka razy rzuca toba wiatr, parzy lsniace przez ciebie slonce. Nagle wypadasz na niewielka polanke, na ktorej samym koncu stoja dwie postacie, odwrocone do ciebie plecami. To elfy! 12 Podbiegasz do nich, wychwytujac strzepy rozmowy. "To miejsce jest niesamowite... czuje, jakby zycie walczylo tu ze smiercia... Jakby cos niesamowitego wydarzylo sie tutaj zanim przybylismy... Czuje ze..." 9 Elfka wzdryga sie gwaltownie gdy probujesz zwrocic jej uwage na siebie, kladac jej reke na ramieniu. Dlon, naturalnie, przechodzi przez jej smukly bark, a elfka patrzy sie przez ciebie w gorace powietrze polany. 9 "Przysieglabym, ze cos czulam... cos zimnego..." Drugi elf usmiecha sie pocieszajaco, obejmujac ja ramieniem. "Nic dziwnego... w koncu ten zaswiat nie przypomina zbytnio tego, w co wierzylismy. Poczekajmy na Pania... ona nam to wyjasni." Elfka bezglosnie kladzie glowe na jego piersi, zamykajac oczy. 12 "Ja tu jestem! Hej! Popatrzcie tutaj!!" Wyciagasz reke, probujac raz jeszcze ich dotknac gdy katem oka zauwazasz zlota poswiate rozlewajaca sie po polanie. Odwracasz sie, i widzisz Ja, drobna i piekna, kroczaca lekko przez trawe polany w twoja strone. 10 "Pani!!" dajesz krok do przodu, potem chylisz glowe z szacunkiem. 4 "Nie strasz ich, Dziecko. Oni nie moga cie zobaczyc..." "Ale... jak to? Co sie stalo? Wygladam jak duch... Ale to juz jest zaswiat... Jestem duchem ducha?? Twoj wlasny wniosek, gdyby nie byl az tak absurdalny, moglby miec jakis sens. Pani usmiecha sie do ciebie z wyrazna sympatia. "Ostatnim razem... bylam swiadkiem czegos nieslychanie meznego.... i czegos niesamowicie glupiego." Pani kladzie ci dlon na policzku i wyraznie czujesz jej delikatna pieszczote. Powietrze pachnie migdalami. 22 "Gdy wpadl[e/a]s do spiacego portalu, stalo sie cos dziwnego... Kazdy elf, ktory umrze, przybywa tutaj... W tym miejscu moge ich chronic, i zadbac o to, by udali sie tam, gdzie zawsze pragneli dotrzec..." Pani milknie na moment, raz jeszcze muskajac cie koniuszkami palcow. 10 "Z toba jest inaczej... jestes tutaj, dostrzegam cie... ale zarazem nie czuje twojej obecnosci tak, jak postrzegam inne elfie dusze... Nie jestes jasnym plomykiem ktory moge ujac w dlon... Jestes jak srebrna poswiata, ktora przecieka przez moje palce, nieuchwytna..." Czyzbys slyszal[/a] ukryta rozpacz w jej glosie? Nie to niemozliwe... 11 "Wroc, Dziecko. Wroc do swiata zywych. Kiedy wrocisz ja... ja postaram sie cie przyjac. Na razie zyj.. zyj, i zapomnij." Pani przechyla lekko glowe i caluje cie w usta. Jej cieple wargi rozchylaja cie pod twoimi. Owiewa cie zapach swiezych owocow lesnych, aromat tak intensywny, ze kreci ci sie w glowie... Czujesz, ze spadasz... Swiat niknie w ciemnosci. 15