Blekit. Mrugasz, zdziwiony tym ze cos laskocze cie w kark. Siegasz reka za siebie... ... I dotykasz wilgotnych zdziebel trawy. "Ojej... znowu tu jestem. Musialem umrzec. Hmmm..." Wstajesz, rozgladajac sie dookola. Wszystko jest tak jak je zapamietales... Zielona laka, zolte kwiatuszki, biale baranki chmur na lazurowym niebie... "Acha!!" Stwierdzasz, zauwazajac po lewej pagorek, a w nim okragle drzwi do norki. "A wiec jednak staruszek sie postaral. Obejrze jak to wyglada." I z tymi slowy otwierasz drzwi i wchodzisz do srodka. Krytycznie przygryzajac dolna warge, rozgladasz sie dookolo, zauwazajac kominek, obrazki, szufelke i koszyczek do drewien (oczywiscie z uszkami), firanki, a nawet wymarzony dywanik! Na stoliku posrodku pokoju czeka na ciebie filizanka parujacej herbaty i wspanialy podwieczorek... "Mniam!" Oblizujesz sie jakis czas potem. "Wspaniale. Musze podziekowac staruszkowi jak tylko go spotkam. Hmm... co by tu teraz zrobic... A, wiem. Przejde sie do sasiadow zanim sie sprowadza, zobacze, jak to u nich wyglada." I udajesz sie do mieszkania w sasiednim pagorku. Otwierasz drzwi... "Hmmm..." Stwierdzasz na widok bardzo podobnego wnetrza. Moglbys nawet przysiac ze... "Tu jest dokladnie tak samo!! Dywanik, fredzelki, kominek.. nawet ten sam podwieczorek!!" Wykrzykujesz. "Podwieczorek, hmm... No szkoda zeby mial sie zmarnowac... Wyjrze, czy ktos idzie... No nie, raczej nikt... Szkoda by bylo... Dobre to ciasteczko... Do jutra sie zeschna... A herbatka wystygnie. No coz.. Przygotuje im nastepny..." Kilkanascie podwieczorkow pozniej... "Yyyyyyrp." odbija ci sie. Klepiesz sie delikatnie po przyjemnie zaokraglonym brzuszku. "Staruszek sie postaral... Laaaaaa." Ziewasz donosnie. "Tak... czas na mala drzemke..." "Ale najpierw mala fajeczka..." Siegasz po nabita i przygotowana fajeczke, ktora wczesniej dostrzegles na kominku i zaciagasz sie z rozkosza... Jakis czas potem... "Mam tego dosc! Tu jest nudno!! Bardzo nudno!!! Wszystko jest takie same!! Wszedzie! To jest absurd!!! Ja chce rozmawiac z gospodarzem!!! Odpowiada ci cisza w ktorej paruje herbatka do podwieczorku. "Powiedzielem ze chce...." Przerywa ci chrzakniecie za plecami. "Hrm. Hrm. No tak. Tak. Cos sie stalo?" Pyta cie staruszek, drapiac sie w skron koncem labedziego piora. Jestes gotow przysiac, ze jego ksiega jest conajmniej dwukrotnie grubsza. "Tak!!" Bierzesz sie pod boki. "Co to ma znaczyc!!?" Staruszek mruga, skonfudowany. "Jak to... ale ... no bo... przeciez.. Wszystko jest tak jak chciales." W gescie teatralnej rozpaczy pochylasz lekko glowe i uderzasz sie otwarta dlonia w czolo, zakrywajac twarz. "Prosze pana... Bez urazy oczywiscie... Ale czy pan kiedykolwiek urzadzal jakies mieszkanie? Nie, prosze nie odpowiadac... Tak nie moze byc!" Staruszkowi wyraznie rzednie mina. "Nie moze byc wszedzie tak samo. Ja to panu wytlumacze. To... to... niemodne. Niewygodne. Irytujace! Powinno byc tak.. Dla przykladu, oczywiscie. Jak u mnie sa zielone zaslonki, to u Mietkiewiczow musza byc czerwone, naturalnie. I fredzelki. Pamieta pan o fredzelkach? Do czerwonych dluzsze, do zielonych krotsze. I przeciez Mietkiewiczowie mieli inna babunie niz ja.. wiec jak moga miec obrazek mojej babuni? I zydelki.. powinno byc po jednym na domownika, koniecznie. Aaaaa... i zapomnialem powiedziec o fotelach. Takich wygodnych. A jak w rodzinie jest ktos starszy, to koniecznie fotel bujany. Wszystko trzeba umeblowac wedlug gustow... nie tak od razu." Gestykulujesz z impetem godnym najwaznieszych spraw. Staruszek zaczyna sie trzasc, i defensywnie zaslania sie ksiega. "No i stojak na parasole. Choc niektorzy nosza kapelusze... Widzi pan? To zupelnie proste!" Przerywasz na chwile, aby zaczerpnac oddechu, i ku swemu zaskoczeniu widzisz, ze staruszek z energia ktorej zupelnie sie po nim nie spodziewales, wchodzi ci w slowo. "To... ja... um um... popracuje. Tak, popracuje. Obiecuje, nastepnym razem bedzie wszystko wedlug gustow. Tak, wedlug tych.. gustow. Obiecuje. Hum.. Hrm. Wiec, rozumiesz... bedziesz musial... um... wrocic na chwile. To znaczy znowu wrocic na chwile. Dobrze?" Juz masz zaprotestowac, gdy staruszek blyskawicznie dotyka cie palcem!