Umierasz. Oddalasz sie. Gdzies tam na koncu szarego tunelu utkanego z mgly dostrzegasz swoje cialo, niegdys tak zywe i czujace. Bezmiar przestrzeni i glucha nienaturalna cisza to jedyne wrazenia jakie zdolny jestes odbierac. Znikad oparcia. Wszedzie mgla, mgla ktorej nie czujesz, ktora nie owiewa mokrym chlodem. I to dziwne, nieznane, a tak przerazajace wrazenie, ze nie da sie niczego dotknac, ze przesiakasz przez materie, jak gdyby Cie nie bylo.